Polska premiera filmu odbyła się 8 listopada 2024 roku. Produkcja otrzymała 6 nominacji do Złotych Globów oraz 8 nominacji do Oscarów. Zarówno w jednym, jak i drugim przypadku „Konklawe” otrzymało statuetkę za najlepszy scenariusz.
Kto następny?
Kiedy umiera papież, jego dotychczasowy tron musi objąć następca. Właśnie ta sytuacja staje się początkiem historii pochłaniającej widza niemal od samego początku. Głównym bohaterem jest tutaj kardynał Lawrence, w którego wcielił się Ralph Fiennes. Staje on przed trudnym zadaniem – ma przewodniczyć obradom konklawe oraz dopilnować, aby wszystko poszło zgodnie z planem. Nikt nie spodziewał się, że najbliższe dni będą obfitowały w wydarzenia, które zmienią postrzeganie świata wielu osób.
conclave (2024) pic.twitter.com/HjhowiexPt
— cinesthetic. (@TheCinesthetic) March 11, 2025
Podczas oglądania filmu odnosi się wrażenie, że jest to thriller polityczny. Kardynałowie są podzieleni na dwie frakcje: konserwatystów, na czele z kardynałem Tedesco (Sergio Castellitto) oraz liberałów, którym przewodzi kardynał Bellini (Stanley Tucci). Ci drudzy są otwarci na zmiany zgodne z duchem czasu. Wielokrotnie dochodzi między nimi do spięć, a kolejne intrygi i skandale szokują widza na każdym kroku. Żaden z duchownych nie cofnie się przed nawet najbardziej radykalnymi działaniami w walce o dodatkowy głos.
Co zachwyca?
Jedną z największych zalet „Konklawe” jest z całą pewnością ścieżka dźwiękowa. Utwory skomponowane przez Volkera Bertelmanna sprawiają, że napięcie wzrasta jeszcze bardziej, a tajemnica wisząca w powietrzu wciąga widza bez końca. Wsłuchując się w melodie rozbrzmiewające w tle rozgrywających się wydarzeń, możemy odczuć emocje bohaterów na własnej skórze.
Na szczególną uwagę zasługują także zdjęcia, za które odpowiada francuski operator Stéphane Fontaine. Ujęcia wnętrz watykańskich są pełne symetrii i precyzji, oddając monumentalność i majestat architektury. Jasne pomieszczenia stanowią pewną przeciwwagę dla ciemnych korytarzy, co może symbolizować dualizm sytuacji, z którą zmagają się bohaterowie.
Oglądając poszczególne sceny nasz wzrok skupia się na bohaterach. Kolor ich szat może wręcz być pewnym symbolem winy wielu z nich, ale także wojny, którą toczą między sobą. Operator umiejętnie wykorzystał naturalne światło wpadające przez witraże i okna bazyliki, co nadaje scenom autentyczności i subtelnego realizmu. Częste użycie światłocienia tworzy atmosferę napięcia i niepewności, odzwierciedlając wewnętrzne konflikty kardynałów. Kompozycja kadrów jest przemyślana i harmonijna, co wzbogaca warstwę estetyczną filmu.

Czy warto?
Wybierając się do kina na „Konklawe”, nie wiedziałam czego się spodziewać. Przyznam, że ten film mnie nie zawiódł, ale jednocześnie też nie zachwycił. Jest w nim kilka niedociągnięć, takich jak np. powierzchowne potraktowanie niektórych wątków, które nie zostały dokończone. Jednocześnie bardzo spodobało mi się stopniowe budowanie napięcia przez reżysera. Produkcja jest pozornie bardzo spokojna, rozwijająca się w swoim tempie. Z każdą minutą chcemy odkrywać kolejne karty. Nie jest to może rasowy thriller, ale myślę, że niektóre zwroty akcji z pewnością zaskoczą niejednego widza. „Konklawe” to bardziej film o zderzeniu światopoglądów, który momentami zmusza nas do własnych przemyśleń.
Moim zdaniem warto obejrzeć ten film chociażby ze względu na grę aktorską Ralpha Fiennesa, który świetnie odgrywa rolę kardynała stającego przed trudnym zadaniem, jednocześnie mierząc się z własnymi problemami. Ponadto starannie skomponowane kadry, dopracowane w najdrobniejszych szczegółach, w połączeniu z doskonale dobraną muzyką tworzą genialną całość, od której trudno oderwać wzrok. Powrót do tej produkcji to nie tylko ponowne doświadczenie intrygującej historii, ale także możliwość dostrzeżenia rzeczy, na które nie zwróciło się uwagi podczas pierwszego seansu.
Czytaj też: https://flesz.amu.edu.pl/aktualnosci/indie-szachowi-spadkobiercy-potegi-zwiazku-radzieckiego/
Obserwuj nas na YT! https://www.youtube.com/@makingofFlesz