Eurowizja 2025 – oceny: Armenia, Azerbejdżan, Islandia, Australia

Do Eurowizji 2025 pozostały mniej niż dwa miesiące. W kolejnej części oceniania konkursowych utworów dziennikarze Flesza przesłuchali piosenki z Armenii, Azerbejdżanu, Islandii oraz Australii.

Utwory mają przyznawane oceny w skali eurowizyjnej (1-8, 10, 12 pkt)

ARMENIA: PARG – "SURVIVOR"

Patryk Szymański:

Przez cały utwór bardzo podobał mi się refren i melodia, jednak głos wokalisty początkowo przeszkadzał w dobrym odbiorze tej piosenki. Dopiero po ponownych przesłuchaniach “Survivor” staje się propozycją przyjemną dla ucha. W maju Armenia musi znacznie poprawić występ sceniczny, aby liczyć się w walce o finał. Ocena: 6/12

Natalia Szukała:

Po pierwszym odsłuchaniu nie byłam przekonana do utworu, jednak z kolejnymi próbami „Survivor” wpada w ucho. Głos Parga jest specyficzny, ale brzmi niezwykle dobrze w tej propozycji. Cała sceneria jest świetnym dopełnieniem całości. Odnoszę wrażenie, że gdzieś już to kiedyś słyszałam, jeżeli chodzi o rytm i refren. Pomimo tego, trzeba przyznać, że jest naprawdę dobrze. Ocena: 7/12 

Patryk Biechowiak:

Imagine Dragons z Temu. Niestety, występ reprezentanta Armenii nie należał do szczególnie udanych. Choć nie można odmówić mu energii, wokal wypada bardzo słabo, choreografia i koncepcja występu są chaotyczne, a sama piosenka opiera się głównie na nieustannym powtarzaniu „I’m a survivor”. Całość ratuje jedynie beat w stylu Imagine Dragons, który brzmi całkiem dobrze. Ocena: 3/12

Nicol Perz:

Wokalista zdecydowanie powinien popracować nad głosem. Momentami bardziej mówił, niż śpiewał, a jeśli już w ogóle próbował śpiewać to bardziej przypominało to krzyk. Dodatkowo odniosłam wrażenie, że kroki taneczne wymyślał na bieżąco, co nie do końca mu się udało. Tekst utworu jest bardzo prosty, wręcz zbyt banalny, a w konsekwencji po prostu nudny. Wydaje mi się, że nie usłyszymy Armenii w finale. Ocena: 4/12

Zofia Kopyto:

Parg zmusił nas do przetrwania swojego karaoke, a więc jak mus to mus. Z wokalem jest naprawdę źle – na tym etapie to już nie śpiew, a recytacja tekstu. Piosenka rodem z 2016 roku i niestety nie jest to komplement. Ocena: 1/12

Sandra Ględa [Radio Meteor]:

Po przesłuchaniu wersji audio, spodobał mi się ten utwór. Początek zapowiada się bardzo dobrze, a refren wpada w ucho. Armenia w tym roku zaprezentowała mocniejsze brzmienie, które miałoby szansę, gdyby nie wokal artysty na żywo. Oglądając występ sceniczny, czuje się jakby chciał wykrzyczeć tę piosenkę, aniżeli ją poprawnie zaśpiewać. Scenografia pasuje do przesłania utworu i jest ciekawa. Niestety, wokal boli w uszy, mam nadzieję że PARG poprawi się do konkursu. Ocena 6/12 

AZERBEJDŻAN: Mamagama – "Run With U"

Patryk Szymański:

Teledysk udowadnia, że w tym roku Azerbejdżan dysponuje dużym budżetem na Eurowizję. “Run With U” ze spokojem mogłoby lecieć w radiu podczas letniej przejażdżki, powodując, że każdy z pasażerów poruszałby różnymi częściami ciała w rytm muzyki. Nie wydaje mi się jednak, że ta propozycja wypadnie dobrze na eurowizyjnej scenie, pośród wielu świetnych utworów. Ocena: 5/12

Natalia Szukała:

„Run With U” jest piosenką, która bardziej pasuje do przejażdżki autem niż na scenę w Bazylei. Dobrze wiemy, jak w konkursie kończą radiowki i tak samo może być z propozycją Azerbejdżanu. Nic szczególnego nie znajduje się w tym utworze. Brzmi on jak każda piosenka początkującego z językiem angielskim artysty. Ocena: 2/12  

Patryk Biechowiak:

Naprawdę bardzo fajny i przyjemny w odsłuchu utwór, wprawiający w lekki i taneczny nastrój. Nie jest to jednak typ piosenki, który ma duże szanse na wysoki wynik na Eurowizji, ponieważ niczym szczególnym się nie wyróżnia. Jeśli Azerbejdżan nie zaskoczy nas nieprawdopodobnym stagingiem, może być mu trudno dostać się do finału. Ocena: 5/12 

Nicol Perz:

W tym roku Azerbejdżan prezentuje nam zwykłą radiówkę. Utwór rytmiczny, nawet wpada w ucho, jednak chwilę po odsłuchaniu można od razu o nim zapomnieć. W głosie wokalisty słychać pare niedociągnięć, ale ogólnie nie jest źle. Zapewne „Run With U” znajdzie swoich zwolenników, chociaż perspektywy na finał są raczej kiepskie. Ocena: 3/12

Zofia Kopyto:

Ciekawe połączenie popu z instrumentem tradycyjnym, którego chyba jeszcze nie słyszałam. Teledysk nie gorszy niż produkcja Katy Perry, ale ciężko mi zgadnąć jak Mamagama przeniesie go na scenę. Sama piosenka prezentuje się dosyć cienko, wlatuje jednym uchem i wylatuje drugim. Ocena: 4/12

Sandra Ględa:

Nowoczesna technologia dźwiękowa, rytm, który wpada w ucho. Azerbejdżan w tym roku postawił na przyjemną piosenkę, która wpasowuje się do stacji radiowych. Na ogromny plus zasługuje dodanie momentu z tradycyjną muzyką azerską. Wokal głównego wykonawcy jest ciekawy – zaskoczyły mnie jego falsety i zmienność. Jestem ogromnie ciekawa występu scenicznego oraz tego, jakich efektów możemy się spodziewać. Myślę, że Mamagama znajdzie się w finale, jednak jak wspomniałam wyżej kojarzy mi się z piosenką do radia, lecz nie na wygraną. Ocena 5/12 

ISLANDIA: VÆB – "RÓA"

Patryk Szymański:

Polskie disco polo w islandzkiej interpretacji. Absolutne szaleństwo na scenie przypomina klimat sprzed 20 lat. Brak jurorów w półfinale automatycznie sprawia, że Islandia ma większe szanse na awans do finału. Czy słusznie? Cóż, przynajmniej nie będzie nudno. Ocena: 5/12

Natalia Szukała:

Niesamowite jest to ile rzeczy może dziać się w jednym momencie na scenie. Sam utwór jest takim, którego posłuchałabym dopiero gdy cała playlista przeleci jakieś 4 razy. Nie jest to piosenka na pierwszy wybór. Chaos i styl nie sprawią, że Islandia będzie faworytem. Ocena: 2/12

Patryk Biechowiak:

Coś absolutnie wspaniałego! Estetyka rodem z Mołdawii 2003, muzycznie mieszanka Tomasza Niecika i wikińskich morskich pieśni. To utwór do wszystkiego – do nauki, do tańca, na randkę. Islandia nie podąża za trendami muzycznymi – to ona je wyznacza! Ocena: 4/12

Nicol Perz:

Skandynawia zdecydowanie lubi zaskakiwać w tym konkursie. Mam mieszane odczucia co do tego utworu. Tegoroczna Islandia brzmi jak połączenie disco polo i szant, a to mnie osobiście nie przekonuje. Dobre wrażenie robi scena i wszechobecne światła, ale to jedyny pozytywny aspekt. Układ taneczny zespołu skutecznie odwraca uwagę od scenografii – teoretycznie jest zsynchronizowany, jednak nie do końca wiadomo o co w nim chodzi. Ocena: 3/12

Zofia Kopyto:

“Morskie opowieści” już dzisiaj w twoim klubie! Islandia nie boi się bawić gatunkami, a w tym połączeniu szantowo-elektronicznym jest potencjał. Produkt końcowy wychodzi jednak kiczowato, może przez jednostajny rytm i brak wyraźniejszego refrenu? Może przez wokal z zadyszką? Ocena: 4/12

Sandra Ględa:

Chaos. Podczas oglądania występu scenicznego, czuje się jakbym oglądała nowoczesną parodię Verki Serduchka. Podoba mi się połączenie nowoczesnego brzmienia z elementami tradycyjnej islandzkiej muzyki. Wokal jest nieczysty i w pewnych momentach, słychać problemy z oddechem wykonawców. Niestety, sama piosenka kojarzy mi się z połączeniem gatunku disco polo i k-popu. Islandia w tym roku nie zaskoczyła mnie pozytywnie i myślę, że znajdą się nisko w ocenach. Ocena 3/12 

AUSTRALIA: Go-Jo – "Milkshake Man"

Patryk Szymański:

Kolejny utwór utrzymany w klimacie joke entry. Bardzo kreatywny tekst piosenki i teledysk, który mam nadzieję, że zostanie przeniesiony na eurowizyjną scenę. Nie jest to nic odkrywczego, ale z pewnością znajdzie duże grono fanów. Ocena: 6/12

Natalia Szukała:

Już widzę tę interakcję z publicznością w Bazylei przy fragmencie „I say sweet sweet, you say yum yum”. Jakkolwiek to brzmi – wpada w ucho i jest niezwykle chwytliwe. Na każdej Eurowizji znajdziemy piosenki „inne niż wszystkie” i to jest właśnie taka propozycja. Muzycznie jest dobrze, jedynym pytaniem jest to jak zostanie to zaprezentowane na scenie. Ocena: 7/12

Patryk Biechowiak:

Dlaczego to brzmi tak dobrze? „Milkshake Man” to oczywiście joke entry – i to z tych… dość dziwnych. Jednak jeśli pominąć tekst (a raczej kryjący się za nim podtekst), to muzycznie jest to jedna z lepszych propozycji tegorocznej Eurowizji. Estetyka teledysku przyciąga uwagę, a jeśli Australii uda się oddać ten klimat na eurowizyjnej scenie, może to wyglądać naprawdę efektownie. Moim zdaniem Australia ma pewny finał, a jej ostateczny wynik będzie zależał od głosów widzów. Ocena: 8/12

Nicol Perz:

Z całą pewnością jest to coś.. nietypowego. Muzycznie jest to dość dobry utwór. Teledysk zawiera w sobie wiele elementów – zobaczymy ile z produkcji uda się przenieść na scenę. Podobnie jak w przypadku jeszcze kilku propozycji w tegorocznym konkursie, „Milkshake Man” zdobył ogromną popularność ze względu na podteksty. Czy jest to dobra strategia? Okaże się w maju, jednak juz teraz można stwierdzić, że finał jest pewny. Ocena: 6/12

Zofia Kopyto:

Gdyby Benson Boone i bbno$ mieli dziecko, byłby nim Go-Jo. “Milkshake Man” jest piękne na swój kampowy sposób, tekst i melodia od razu wpadają do głowy i będą nam w niej lecieć, jak zacięta płyta. Pozostaje czekać ze zniecierpliwieniem na to, co Australia przyniesie na scenę. Ocena: 8/12

Sandra Ględa:

Podejście Go-Jo kojarzy mi się z Tommym Cashem. Piosenka z zabawnym charakterem i chwytliwością rytmu, który wpada w ucho. W teledysku dzieje się bardzo dużo, jest wiele kolorów, więc ciekawi mnie występ sceniczny. Nietypowy tekst z ukrytymi podtekstami, wzbudza zainteresowanie. Australia ma pewny finał, jednak wątpię, że będzie to propozycja, która wygra. Ocena 8/12

Aktualne TOP 5

  1. Polska 64 pkt
  2. Norwegia 57 pkt
  3. Łotwa 54 pkt
  4. Australia 43 pkt
  5. Luksemburg, Finlandia 41 pkt
Udostępnij!
Share on facebook
Share on linkedin
Share on pocket

Podobne posty

Skontaktuj się z nami!

Kto pyta nie błądzi

flesz.wnpid@gmail.com

Zapisz się do newslettera Flesza

Bądź na bieżąco z nowościami w akademickim świecie i otrzymuj od nas podsumowania tygodnia!

* Pole obowiązkowe