Eurowizja – kicz czy źródło dobrej muzyki? #zostańwdomu

Konkurs piosenki Eurowizji od dawna budzi skrajne emocje. Choć cieszy się ogromną popularnością, to przez wielu nazywany jest Festiwalem Kiczu. Czy słusznie?

Lata 40 i 50 XX. Wojna pozostawiła spory bałagan, a świat zaangażował się w porządki generalne. Głównym celem stało się odbudowaniu porządku społecznego, politycznego 
i gospodarczego. Kilka europejskich krajów wpadło wtedy na pomysł zjednoczenia mieszkańców starego kontynentu za pomocą… muzyki. Właśnie tak narodziło się największe muzyczne święto, które w ostatnich latach oglądało ponad 200 milionów ludzi, nie tylko w Europie.

Być może jako fan konkursu nie będę w swoich wywodach całkowicie obiektywny, ale z racji mojej długoletniej obserwacji wydarzenia, mam sporo przemyśleń na ten temat. Uważam, że nie da się bezpośrednio określić jakości muzyki i tego, co jest prezentowane na europejskich scenach podczas konkursowych zmagań.

Eurowizja to uniwersalność i przede wszystkim nieprzewidywalność. Nawet najwierniejsi sympatycy konkursu wiele razy przecierają oczy ze zdziwienia, słuchając kolejnych propozycji, bo nigdy nie wiadomo na jakiego artystę i jaki typ piosenki postawi dany kraj.

Przez Eurowizje przewinęły się do tej pory dziesiątki gatunków muzycznych, od eurodance przez hip – hop, po metal. Taka różnorodność to zdecydowanie zaleta – każdy znajdzie coś dla siebie, każdy może zostać zaskoczony. Moje eurowizyjne doświadczenie pokazuje, że praktycznie każdego roku dzięki konkursowi odnajduję muzyczne „perełki”, które trafiają do playlisty i pozostają w niej na lata. Oczywiście, w historii konkursu pojawiały się edycje, które nie obfitowały w wiele ciekawych utworów, ale też takie, w których zdecydowana większość propozycji zdobywała moje uznanie. Co ciekawe, przykładem tak skrajnych według mnie przypadków, jeśli chodzi o poziom stawki, były genialny konkurs w 2016 i bardzo przeciętny w 2017, a więc rok po roku.

Festiwal różnorodności

Dla każdego, kto chociaż kilka razy oglądał Eurowizję nie jest tajemnicą, że paradoksalnie oprócz piosenek w konkursie liczy się także prezentacja sceniczna, charyzma i wizerunek wykonawcy. Dużą zaletą jest po prostu wyróżnienie się wśród kilkudziesięciu delegacji. Ten fakt sprawia, że na Eurowizji pojawiają się kontrowersyjne postaci, można zaobserwować też tzw. „joke entries” – występy z przymrużeniem oka, stawiające na rozbawienie publiczności, niekoniecznie na rozbudowaną warstwę tekstową i ambitną melodię. Do takich propozycji można zaliczyć między innymi show Verki Serduchki, która reprezentowała Ukrainę w 2007 i zajęła drugą pozycję na podium.

Osoby, które nie będąc zaznajomionymi ze specyfiką konkursu, oceniają go przez pryzmat kilku, najpopularniejszych, ze względu na swoją oryginalność utworów, często zbyt pochopnie wyrażają swoje zdanie na temat poziomu całego konkursu, nazywając go „kiczowatym”, czy „asłuchalnym”. Ale czy kicz jest tak naprawdę czymś złym? To już zależy od poczucia estetyki danej osoby i oczywiście od gustu muzycznego. Niezaprzeczalną wartością Eurowizji jest fakt, że pobudza do dyskusji, jednoczy wielu ludzi w duchu kibicowania swoim faworytom, a także wprowadza nutkę rywalizacji i konkurencji, przez co wzbudza ogromne emocje.

Co z tegoroczną edycją Konkursu Piosenki Eurowizji?

Eurowizja w tym roku planowo ma odbyć się 12, 14 i 16 maja w Rotterdamie. W ostatnich dniach media informują o kolejnych odwoływanych wydarzeniach sportowych, czy imprezach masowych. Jaki los spotka Eurowizje w związku z rozprzestrzeniającą się pandemią koronawirusa? Tego, jeszcze nie wiadomo, ale decyzja zostanie podjęta prawdopodobnie w niedługim czasie.

Jak podaje Dziennik Eurowizyjny: „Europejska Unia Nadawców przekazała, że jest wciąż za wcześnie by podjąć decyzję o organizacji Eurowizji 2020  w innym terminie lub jej anulowaniu. Podkreślono, że EBU i telewizje holenderskie obserwują sytuację ale nadal pracują nad przygotowaniami do konkursu w Rotterdamie. Najpewniej decyzja podjęta zostanie do 6 kwietnia, bo właśnie wtedy ma ruszyć budowa sceny w Ahoy Arenie”.

Świat znów stanął w obliczu trudnych wyzwań i przeciwności losu. Konkurs Piosenki Eurowizji już nie raz udowadniał, że jest świetnym lekiem na złagodzenie napiętych sytuacji, a kuracja za pomocą muzyki, może zdziałać cuda.

Aby umilić czas spędzony w domu i uniknąć znudzenia, a także nie zwariować w wirze fake newsów i paniki, polecam zapoznanie się lub przypomnienie sobie eurowizyjnych przebojów. Świetnym wypełnieniem wolnego czasu może być również obejrzenie minionych edycji Eurowizji, które łatwo znaleźć w Internecie. Czas na niezapomniane muzyczne doznania i okrycie wspaniałych artystów!

Zdjęcia: Thomas Hanses, Andres Putting (eurovision.tv)

Udostępnij!
Share on facebook
Share on linkedin
Share on pocket

Podobne posty

Skontaktuj się z nami!

Kto pyta nie błądzi

flesz.wnpid@gmail.com

Zapisz się do newslettera Flesza

Bądź na bieżąco z nowościami w akademickim świecie i otrzymuj od nas podsumowania tygodnia!

* Pole obowiązkowe