Mini przewodnik po Atenach

Jedno z najważniejszych ośrodków historycznych, a dziś także stolica i największe miasto Grecji. Miejsce przepełnione antycznymi zabytkami na każdym kroku, którego najważniejszym punktem jest słynny Akropol – tak właśnie, mowa o Atenach!

Z mojego punktu widzenia, Ateny są idealnym miastem dla osób, które fascynują się choć trochę historią starożytną, zwiedzaniem oraz w podstawówce lubiły mitologię. Jest to również miejsce dla fanatyków greckiej kuchni, czyli dużej ilości warzyw, grillowanego mięsa oraz sera feta, w przeróżnych postaciach, podawanych na każdym rogu. Warto również wziąć pod uwagę, że latem są tam temperatury, które nie dla wszystkich są do zniesienia, dlatego najlepiej wybrać się do Grecji wiosną lub jesienią. Podczas tegorocznych wakacji temperatury sięgały nawet 40°C, co bardzo utrudniało zwiedzanie na otwartej przestrzeni. Jednak dla chcącego nic trudnego, krem z filtrem na ciało, czapka na głowę oraz butelka zimnej wody, kupowana co chwilę i w drogę! Aby zobaczyć najważniejsze atrakcje, według mnie cztery-pięć dni spokojnie wystarczą.

Jeśli chodzi o bilety lotnicze, znalezienie noclegów i generalne zorganizowanie wyjazdu, to odsyłam do poradnika z najlepszymi aplikacjami, które ułatwią zorganizowanie wakacji -> flesz.amu.edu.pl/aktualnosci/aplikacje-ktore-ulatwia-ci-najtansze-zaplanowanie-wakacji. Warto jednak zaznaczyć, że dostanie się do Aten jest dosyć łatwą sprawą, ponieważ z wielu polskich miast organizowane są loty. My lecieliśmy z Krakowa i podróż trwała około dwie godziny.

Co po przylocie?

Przy lotnisku w Atenach funkcjonuje metro, które dowiezie do samego centrum – my wysiadaliśmy przy placu Syntagma, czyli pod parlamentem. Warto wiedzieć jednak, że kupuje się tam specjalny bilet, obowiązujący jedynie na tej trasie z portu lotniczego – to znaczy, że nie można na lotnisku od razu zakupić biletu na kilka przejazdów lub dni. Dodatkowo, później bilety można zakupić jedynie na stacjach metra lub przystankach tramwajowych (i to nie wszystkich) i nigdzie indziej – dlatego warto kupić bilet kilkudniowy, w zależności jak długo jest się w Atenach.

Wzgórze Filopappou

Była to pierwsza atrakcja, którą postanowiliśmy zwiedzić w Atenach, gdyż było to w pobliżu naszego apartamentu. Chwila spacerkiem i jest się na szczycie, z którego pięknie widać Akropol oraz dużą część Aten. Na szczycie stoi rzymski nagrobny pomnik Filopapposa, wzniesiony na początku II w. Można również po drodze zobaczyć więzienie Sokratesa, w którym to miał być przetrzymywany przed rozpoczęciem jego procesu, a podczas II wojny światowej schowane tam były najważniejsze starożytne zabytki.

Akropol ateński

Warto na wstępie wspomnieć, że jest to jedna z tych atrakcji, za którą nie trzeba płacić, kiedy jest się poniżej 25 roku życia, zatem i my weszliśmy za darmo. Jest to chyba najważniejszy symbol Aten. To właśnie tam rozpoczęło się funkcjonowanie miasta. Powstały najważniejsze świątynie, a wokół wzgórza rozrosło się rozległe miasto. Na terenie akropolu można zobaczyć m.in. Partenon, czyli świątynię poświęconą Atenie Dziewicy, Erechtejon poświęcony jednemu z pierwszych władców ateńskich, Świątynię Ateny Nike czy Teatr Dionizosa.

Fot. Marta Olszewska

Muzeum Akropolu

Według mnie powinno być zwieńczeniem każdej wizyty na Akropolu. Zostały tam zachowane eksponaty, które pozwalają uzmysłowić, jak dawniej wyglądał Akropol. Dla studentów z UE wejście za darmo.

Muzeum Archeologiczne

Kolejnym z muzeów, które jest warte odwiedzenia jest Muzeum Archeologiczne. Tam należy przeznaczyć przynajmniej dwie godziny zwiedzania. Zgromadzono w nim ponad 20000 eksponatów z najstarszymi sięgającymi szóstego tysiąclecia p.n.e. Znajduje się w nim także słynna złota Maska Agamemnona. W tym muzeum jest darmowe wejście do 25 roku życia.

Wzgórze Areopag

Nazwa Areopag oznacza wzgórze Aresa. Dawniej tam również zasiadała arystokracja i sądziła. Znajduje ono się tuż obok Akropolu i wejście tam jest całodobowo darmowe. Wiele osób przychodzi tam na zachód słońca, ponieważ rozlega się tam piękny widok na ogromną część miasta. Warto jednak pamiętać, że są tam bardzo śliskie skały, więc łatwo się przewrócić lub ześlizgnąć. Na moim zdjęciu widać delikatną poświatę dymu, ponieważ stosunkowo niedaleko były pożary, które stamtąd były również dobrze widoczne.

Wzgórze Lykabettus

Jest to jedno z miejsc, które było na naszej liście do odwiedzenia, jednak trafiliśmy do Aten w pechowym czasie. Podczas naszego pobytu w okolicach miasta miały miejsca pożary, dlatego Grecy wprowadzili wtedy zakaz przebywania na terenach zalesionych. Jednak patrząc na fotografie, jest to zdecydowanie miejsce warte zobaczenia. Co prawda samo wejście nie jest najprostsze i trochę trwa, ale jednak każdy, kto odwiedził to miejsce, bardzo je poleca. Dla osób, które nie chcą lub nie mogą wchodzić na własnych nogach – można wjechać kolejką.

Zmiana warty na placu Syntagma

Plac Syntagma jest najbardziej znanym placem w Grecji – tuż obok niego znajduje się grecki parlament, który dawniej był Pałacem Królewskim. Warto jest się wybrać w niedzielę o 11:00 na oficjalną zmianę warty. Żołnierze podczas tego wydarzenia stawiają bardzo specyficzne kroki, które są idealnie wyćwiczone. Podczas tej uroczystości zarówno stroje jak i kroki mają swoją symbolikę. Kopnięcie w sposób jak na zdjęciu poniżej wyraża kopniaka skierowanego w stronę dawnego tureckiego najeźdźcy, zakończonego „strzepnięciem wroga z buta”. Do tego dochodzi haftowany uniform, skórzany pas, krótka spódniczka posiadająca 400 plis, symbol 400 lat tureckiej niewoli, kremowe getry z frędzlami oraz podkute buty z pomponami. 

Stadion Panateński

Było to jedyne miejsce, gdzie płaciliśmy za wstęp. Jednak było to 2,5 euro od osoby, ze względu na zniżki studenckie. Właśnie tam w 1896 roku odbyły się pierwsze nowożytne igrzyska olimpijskie. Jest to także jedyny na świecie stadion wykonany z białego marmuru. Budowla jest piękna, monumentalna i może pomieścić 80 000 osób. Znajduje się ona w miejscu starożytnego stadionu zbudowanego w naturalnym wąwozie w 329 r. p.n.e. Dodatkowo można zwiedzić mini muzeum, w którym można zobaczyć fotografie, pochodnie, medale czy puchary z różnych igrzysk.

Fot. Marta Olszewska

Plaka i Monastiraki

Plaka i Monastiraki – ateńskie dzielnice znajdujące się obok siebie, w których oprócz sklepów i straganów na każdym kroku są ruiny starożytnych budowli, a gwarne, pełne sklepów uliczki sąsiadują z zacisznymi zaułkami o typowo mieszkalnym charakterze. Ponadto, ktokolwiek wybierze się na Plakę i Monastiraki może być pewny jednego – będzie miał wspaniały widok na Akropol. Są to dzielnice, do których warto się wybrać na wieczorny spacer, kolację, po pamiątki, ale również w ciągu dnia, aby zobaczyć starożytne atrakcje. Szczególnie na Place polecam choć raz zjeść kolację, przy greckiej muzyce na żywo – niezapomniane przeżycie. Swoją drogą polecam spróbować grecki jogurt z miodem i orzechami – jest to ich deser i my go próbowaliśmy właśnie na Place.

Fot. Marta Olszewska

Agora ateńska i Hefajstejon

Tak jak wcześniej wspomniałam, przechadzając się dzielnicą Monastiraki można zauważyć wiele zabytkowych monumentów. Jednymi z nich jest Agora Ateńska i Hefajston. Tam również weszliśmy za darmo jako osoby poniżej 25 roku życia. Agora z greckiego oznacza „miejsce zgromadzeń”. W starożytnej Grecji był to centralny plac, rynek, z toczącym się wokół życiem politycznym, religijnym, artystycznym oraz handlem. Obszar, na którym znajduje się Agora ateńska, był miejscem zamieszkania oraz pochówku już 3000 lat p.n.e. Dopiero w VI wieku p.n.e. stała się przestrzenią publiczną i sercem starożytnego miasta. Dodatkowo wchodząc na teren Agory, można zobaczyć świetnie zachowaną świątynie Hefajstosa, czyli Hefajston.

Wyspa Agistri

Nasz pobyt w samych Atenach był dosyć długi, ponieważ byliśmy sześć dni, więc jest to sporo czasu na zwiedzanie miasta. Dlatego postanowiliśmy uciec od miejskiego zgiełku i wybraliśmy się na wyspę polecaną przez młodą Greczynkę, poznaną w jednej z restauracji. Opowiadaliśmy jej, że chcemy wybrać się na jakąś wyspę, ale jeszcze rozważamy na jaką, a ona od razu zaproponowała Agistri. Jest to wyspa, na którą Grecy pływają, aby wypocząć od codzienności. Wystarczy dotrzeć do Pireusu, czyli portu, kupić bilety na statek w biurze, których jest kilka na wejściu (warto się zaopatrzyć w legitymację ISIC, wtedy jest taniej. My nie mieliśmy i nie uznali nam ulg) i dalej już pokierują. Sam rejs był bardzo przyjemny, ponieważ można było podziwiać pobliskie wyspy oraz wyrazisty, błękitny kolor wody. Wyspa w moim mniemaniu miała klimat jak z filmu „Mamma mia”. Było tam przepięknie – cudowny klimat greckiej wyspy, która miała dużo zieleni, ale również urokliwe, białe domki i pyszne jedzenie. Została nam polecona plaża Dragonera, jednak znajdowała się na drugim końcu wyspy, więc byśmy nie nacieszyli się pobytem tam zbyt długo, dlatego wypoczywaliśmy na bliższej plaży. Stąd też, polecam jak najwcześniej wypłynąć i spędzić tam cały dzień. Mieliśmy okazję jeść tam najlepsze souvlaki. Jest to pita z mięsem do wyboru, frytkami, pomidorem, ogórkiem i sosem tzatziki – proste i pyszne, polecam spróbować będąc w Grecji.

Fot. Marta Olszewska

Glyfada

Po pobycie w Atenach chcieliśmy wypocząć również nad morzem. Wybraliśmy pobliską Glyfadę, do której dostaliśmy się autobusem – podróż trwała około 50 min. Samo miasteczko nas nie zachwyciło – plaże w większości płatne, nie wszystkie też otwarte, a te darmowe nie były w ogóle przyjemne ze względu na czystość oraz kamienie. Jedyna rzecz jaką bym poleciła w tym miasteczku, to restauracja, która zdecydowanie jest godna polecenia – O Psitos Bakaliaros. Była to restauracja z owocami morza, w której płaci się 14 euro i je się, ile chce – wraz z napojami i alkoholem. Dodatkowo obsługa była bardzo zaangażowana i przy tym bardzo miła.

Fot. Marta Olszewska

Vouliagmeni

Bardzo blisko od Glyfady jest Vouliagmeni, czyli również nadmorskie miasteczko. Jednak, jeśli chodzi o wypoczynek na plaży, to zdecydowanie tam było dużo przyjemniej. Przez przypadek trafiliśmy na małą, darmową plażę, która nas zauroczyła. Piękna lazurowa woda, możliwość leżenia w cieniu pod skałą i cudowne widoki. Wybraliśmy się do tego miasteczka z chęcią odwiedzenia słynnego jeziora Vouliagmeni, jednak po zobaczeniu ceny 15 euro za wejście od osoby, zrezygnowaliśmy. Choć warto jezioro zobaczyć nawet jedynie z zewnątrz, ponieważ się pięknie prezentuje. 

Fot. Marta Olszewska

Cały wyjazd trwał dziesięć dni, zatem zdążyliśmy zarówno dużo zwiedzić jak i odpocząć. Jedyne co bym zmieniła, to spędzone cztery dni w Glyfadzie, na pobyt na którejś z pobliskich wysp np. Agistri lub Eginie, ponieważ zauważyliśmy, że na wyspach czas płynie wolniej. Polecam zwiedzić Ateny przed 25 rokiem życia, bo jak widać, bardzo się opłaca. Zaoszczędziliśmy około 100 euro dzięki darmowym wejściom.

Udostępnij!
Share on facebook
Share on linkedin
Share on pocket

Podobne posty

Skontaktuj się z nami!

Kto pyta nie błądzi

flesz.wnpid@gmail.com

Zapisz się do newslettera Flesza

Bądź na bieżąco z nowościami w akademickim świecie i otrzymuj od nas podsumowania tygodnia!

* Pole obowiązkowe