Miłość czy kalkulacja?
„Materialiści” Celine Song to film, który udowadnia, że komedia romantyczna wcale nie musi być przewidywalną bajką o miłości od pierwszego wejrzenia. Zamiast lukrowanych scen i przesłodzonych dialogów dostajemy coś zupełnie innego: przewrotne spojrzenie na to, jak wyglądają współczesne związki, gdy na stole – obok uczuć – lądują także status, pieniądze, uroda i wygoda.
Główna bohaterka, Lucy (w tej roli Dakota Johnson), nie jest kolejną miłą „dziewczyną z sąsiedztwa” czekającą na księcia z bajki. To swatka z agencji dla bogaczy, która zawodowo łączy ludzi nie na podstawie tego, co mówi serce, lecz czy ich konta w banku i style życia do siebie pasują. I nagle ona, kobieta, dla której miłość jest produktem premium, sama staje przed wyborem. Czy lepszy będzie dla niej Harry (Pedro Pascal) – mężczyzna dojrzały, czarujący, stabilny, błyszczący wręcz na tle nowojorskich drapaczy chmur, czy John (Chris Evans), jej były partner, niespełniony aktor, zagubiony trzydziestoparolatek, niezaprzeczalnie jednak człowiek prawdziwy i autentyczny. Brzmi jak klasyczny trójkąt? Nic bardziej mylnego!

W gąszczu trudnych pytań
Zdecydowanie można też powiedzieć, że ten film wcale nie próbuje zaczarować wielkimi gestami. Zamiast tego zadaje niewygodne pytania: czy w związkach naprawdę kierujemy się uczuciami, czy może dużo częściej robimy kalkulację zysków i strat? Czy stabilność i komfort potrafią być bardziej pociągające niż nieprzewidywalne emocje? Dlaczego kochamy i czy potrafimy w tym być nieegoistyczni? Oraz czy aby na pewno nie liczy się to gdzie i jak, a z kim? To kino, które serwuje gotowych odpowiedzi, a zostawia z mętlikiem w głowie – i to właśnie jego siła.
Nieoczywiste trio
Całości kolorytu dodaje obsada. Evans w roli Johna świetnie odcina się od wizerunku superbohatera i pokazuje, że potrafi być zwyczajnym facetem – czasem zabawnym, czasem nieogarniętym, ale dzięki temu bliższym widzowi. Pascal gra swoją charyzmą – i to działa. Jego Harry jest w równym stopniu pociągający, co odpychający, bo za perfekcyjnym uśmiechem czai się pragmatyczna kalkulacja. Dakota Johnson, choć krytykowana za chłód i monotonną grę, moim zdaniem pasuje do Lucy. Kobieta tak długo uciekała od emocji, że w pewnym momencie sama już nie wie, czy potrafi kochać bezinteresownie.
Krytyka, zachwyt i niedoskonałości
Produkcja sama w sobie podzieliła krytyków. Jedni chwalili film za błyskotliwe dialogi, elegancką reżyserię i dojrzałość. Inni podkreślali brak chemii między bohaterami czy przewidywalność fabuły. I rzeczywiście – to nie jest produkcja, która porwie w romantycznym uniesieniu. Ale właśnie w tym tkwi jej urok: zamiast eskapizmu dostajemy lustrzane odbicie naszych własnych dylematów randkowych. Wobec tego chyba nie nad wyraz będzie określenie jej komedią romantyczną uszytą na miarę XXI wieku.
„Materialiści” nie są więc filmem, który wywoła uśmiech na twarzy i da wiarę w to, że miłość zawsze zwycięża. To raczej inteligentna opowieść o tym, że w życiu uczucia i praktycyzm rzadko da się od siebie oddzielić. To produkcja ironiczna, czasem gorzka, ale na pewno stanowiąca ważny komentarz do współczesnego rynku matrymonialnego. Bo przecież gdzieś w środku każdy z nas zastanawiał się na pewnym etapie swojego życia, czy serce bije mocniej dlatego, że naprawdę kogoś kochamy, czy dlatego, że ta osoba pasuje do naszej wizji życia?
Czytaj też: https://flesz.amu.edu.pl/aktualnosci/uwaga-talent-victoria-mboko-z-debiutanckim-tytulem-wta/
Obserwuj nas na YT! https://www.youtube.com/@makingofFlesz



